Zawrzyjmy umowę: będziesz pracować cały dzień lub jeśli trzeba to dłużej, zawsze wydajnie, sprawnie i chętnie. W zamian dostaniesz jedzenie i spanie, ale poza tym nie licz na zbyt wiele. Jeśli zechcesz negocjować warunki albo przedstawić dodatkowe żądania, możesz zostać zignorowany. Kiedy podniesiesz głos i zaczniesz protestować, będziesz uciszany. Nie zgadzasz się? Uważasz, że nikt nie przystanie na taki układ? A przecież właśnie w taki sposób lubisz traktować swoje ciało…

Bo ciało ma być zdrowe, sprawne i niezawodne. Najlepiej też, żeby siedziało cicho i niczego nie oczekiwało w zamian. A ono mówi cały czas, zazwyczaj szeptem, dlatego tak łatwo udać, że się go nie słyszy. Gdy głośniej domaga się swoich praw, zbywa się je niecierpliwym: teraz nie, nie mam czasu, wytrzymaj. Dostaje jeść i może spać, ale zazwyczaj pod jakimś warunkiem: jeszcze trochę popracuję, potem zjem, odeśpię później. Gdy organizm potrzebuje relaksu, słyszy: dasz radę, wszyscy się stresują i jakoś żyją. A kiedy w końcu głos ciała zamienia się w krzyk i nagle zaczyna coś boleć, ma przestać. Najlepiej natychmiast.

Ból to prywatna wiadomość

Bo ból to budzący strach niechciany gość. Szczęśliwy ten, kto go nie zna? Wcale nie. Są ludzie, którzy w ogóle go nie odczuwają. Ich system nerwowy nie przekazuje bodźców bólowych do mózgu, bo mają uszkodzony gen odpowiedzialny za to zadanie. Wbrew pozorom, nie ma im czego zazdrościć – analgezja wrodzona, bo tak się nazywa ta choroba, stanowi poważne zagrożenie dla życia. Cierpiący na nią, jak pewna studentka z Montrealu, która poważnie poparzyła się o grzejnik, czy samookaleczający się chłopiec z Pakistanu, nie odczuwali żadnych dolegliwości. Nie mieli więc również świadomości, że z ich organizmami dzieje się coś niedobrego. Natura poskąpiła im tego sygnału ostrzegawczego. Bólem zarządza mózg, czasem zaskakując neurologów. Na przykład wówczas, gdy tworzy bóle fantomowe – osoby po amputacji nieraz przez lata narzekają na męczące uczucie dyskomfortu w… usuniętych kończynach. Zaboleć potrafi również depresja – niefizyczne z gruntu dolegliwości mogą być niekiedy tak dotkliwe, że chorym zdarza się odczuwać je całkiem realnie w całym ciele. Medycyna potwierdza, że również chroniczne obciążenie stresem powoduje bolesny odzew organizmu. Nie bez kozery ludowe porzekadła lokują kłopoty w konkretnych miejscach ciała, jak w powiedzeniach: „wszystko na moich barkach, coś mi leży na wątrobie czy biorę sobie to za bardzo do serca.”

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Ciekawostki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź też

Jedzenie na powietrzu

Jedzenie powinno być przyjemnością. Czasami robimy to w pośpiechu, szybko, by zdążyć do pr…