Klub kulturystyczny w kaplicy

Trzy lata temu Zbigniew Bartos postanowił zorganizować największy klub kulturystyczny w Tomaszowie. Do tego celu zaadaptował… kaplicę. Proboszcz Henryk Kowaliński docenił wychowawczą rolę kulturystyki dla mieszkańców pozbawionego miejsc pracy miasta i wyraził zgodę.

Aby jednak wyposażyć przestronną kapliczną salę w sprzęt, Zbyszek sprzedał domek z działką oraz samochód. Wystarczyło na zapełnienie kaplicy specjalistycznym sprzętem do ćwiczeń. W mieście nie istnieje żadne kulturystyczne zaplecze administracyjne dysponujące tradycyjnymi „delegacjami” dla zawodników, więc gdy zdolni kulturyści „poczują w sobie moc” i wyrażą chęć do wyjazdu na zawody, instruktor Zbyszek wyjmuje pieniądze z własnej kieszeni i – jak może, tak wspiera młode talenty. Jego społecznikowskie podejście do sprawy zostało już wcześniej kilkakrotnie uhonorowane w Tomaszowie. W roku 1994 dostał nawet Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta Rzeczypospolitej za działalność dydaktyczno-wychowawczą, a wtedy był jeszcze belfrem.

Z racji swojego idealistycznego pojmowania świata [między innymi można

w tym miejscu wymienić przynajmniej fakt, że jednorazowy bilet wstępu do jego klubu kosztuje niewiele więcej niż bilet na autobus] bywa jednocześnie podziwiany i… nierozpoznawalny do końca w tym, co robi.

– Panie, pan jesteś chyba nawet głupszy ode mnie – próbuje przekonywać go nieraz jeden z miejscowych lekarzy – bo ja tylko pracuję za darmo, ale przynajmniej nie dokładam!

No cóż? Wiele sygnałów z różnych stron wskazuje na to, że Zbyszek robi po prostu to, co lubi. Lubi między innymi przekonywać swoich podopiecznych w „kaplicy”, żeby podczas treningów nie naśladowali we wszystkim profesjonalistów. Nie możesz podnieść ciężaru, to go nie podnoś! Przynajmniej unikniesz kontuzji.

– Ja wykonuję zwykle 20 powtórzeń w seriach i dzięki temu nic mnie nie boli, wszystkie stawy i ścięgna są w porządku -wyjaśnia. – Dzięki temu mam nawet większą wydolność niż wielu młodych i bardzo młodych ludzi.

Jego wychowankiem jest między innymi ksiądz Donat Neska. Dziś ksiądz zajmuje się już wyłącznie swoją parafią, ale jeszcze kilka lat temu miał 600 kg w trójboju siłowym i na mistrzostwach świata w Derby (Wielka Brytania) zdobył brązowy medal, a w Aisean Preslej (Belgia) został wicemistrzem Europy.

Dwoje dorosłych dzieci Zbigniewa Bartosa mieszka w Stanach Zjednoczonych. Syn jest wykładowcą na Uniwersytecie Nowojorskim, a córka, absolwentka Akademii Sztuk Wizualnych w Nowym Jorku, specjalizuje się w fotografii. Niedawno, już po raz drugi, wygrała konkurs międzynarodowy w tej dziedzinie.

W roku 1997 dwoje jego wychowanków startowało na zawodach w Grazu (miejsce urodzin i pierwszych treningów Arnolda Schwarzeneggera). Zdobyli Puchar Świata w trójboju.

W roku 2005 mieszkanka Tomaszowa, a zarazem mistrzyni Polski w trójboju siłowym, Małgorzata Michoń, zajęła w tym mieście III miejsce w konkursie na najpopularniejszego sportowca, co akurat powinno podtrzymywać na duchu miłośników kulturystyki i trójboju.

On sam przygotowuje właśnie do druku ilustrowaną książkę dla młodzieży, która lada dzień się ukaże. Poza tym z powodzeniem (dobre miejsca w konkursach) fotografuje. No i, co najważniejsze, nie poddaje się mijającemu czasowi, bo – jak twierdzi – przecież życie nie polega na tym, żeby je rozgrywać na swoją niekorzyść.

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Mężczyzna

Jeden komentarz

  1. […] 1 minutę temu Kulturystyka TRUDNA do przyjęcia cz.5 […]

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Aglomeracje na celowniku – Lee Cooper

Sklepy z markową odzieżą dżinsową przechodzą transformację. Zmienia się wystrój wnętrza i …