Trans-kanapki

Wiemy już o tłuszczach trans coraz więcej, ale jeszcze nie nauczyliśmy się traktować ich jako „szkodników”. Są to oleje roślinne (na ogół sojowy, ale zdarza się palmowy i rzepakowy – wszystkie „przepełnione” kwasami omega-6) przetworzone (fachowo: uwodornione) tak, aby pozostawać w stanie płynnym nawet wtedy, gdy przechowuje się je w lodówce. Mają zasadniczą zaletę dla producenta: nie jełczeją! Można je trzymać na półkach sklepowych miesiącami i zawsze będą „świeże”. Kiedy je regularnie konsumujemy, doznajemy stopniowego zatykania się światła arterii, stajemy się bardziej podatni na raka i na cukrzycę.

Kupując ciastka, krakersy, chrupki, frytki, chipsy, klopsiki w specjalnych opakowaniach ułatwiających przetrwanie – ryzykujemy zdrowiem. Wyniki ostatnich badań w USA pokazują, że tłuszcze trans działają fatalnie na kulturystów. Nie tylko nie dopuszczają do krwi cennych tłuszczów omega-3, ale też wpływają na przedłużanie się stanów katabolizmu, ograniczają wzrost mięśni oraz powodują rozrost tkanki tłuszczowej na brzuchu.

Amerykańskie Ministerstwo Żywności i Leków wymusiło obniżenie dawki tłuszczu trans do 0,5 grama na jedno opakowanie konkretnej porcji żywności, co wydaje się być nieszkodliwe dla zdrowia. Jeżeli jednak korzystamy z takiej formy odżywiania się częściej, to dochodzi do kumulacji tłuszczu trans, co już przestaje być nieszkodliwe.

Na etykietkach raczej nie mamy napisu „trans”, ani też napisu „tłuszcz uwodorniony”. Jest napisane słowo „tłuszcz” oraz liczbowo oznaczona dawka. Dlatego właśnie trzeba przede wszystkim orientować się, które produkty mogą zawierać tłuszcze trans i omijać je. Warto pamiętać, że do roku 1940 tłuszcze trans w ogóle nie istniały w procesie produkcji żywności.

Zaskoczenie dla mięśni

Mistrzowie kulturystyki uważają, że uprawiając ten sport, trzeba co jakiś czas zaszokować mięśnie czymś nowym. Nie można powtarzać ciągle tych samych ćwiczeń, nawet w zmienionej kolejności, bo mięśnie dawno już zaadaptowały się do nich i nie widzą potrzeby zmian (czytaj: zwiększenia masy mięśniowej). Weźmy choćby mięśnie łydek – ten, kto chodzi przez pewien czas z pięt na palce (np. tancerze baletowi), może liczyć na powiększenie obwodów, ale kto tak chodzi po mieście czy w pracy? Automatycznie przenosimy nogi z jednego miejsca na drugie, nie myśląc o jakiejkolwiek pracy łydek. Chodzimy tak przez całe życie i nic z tego nie wynika. Dwadzieścia lat wcześniej lub później – rozmiar łydki jest taki sam. Przyzwyczajenie!

Aby odzwyczaić mięśnie od tej przeciętności, proponuje się następujące rozwiązania:

» Jedna seria lekkim ciężarem na zakończenie każdego ćwiczenia Na przykład po wykonaniu 4 serii po 6 powtórzeń wyciskania sztangielek w leżeniu robimy dodatkową serię z 25 powtórzeniami.

» Jeżeli robimy zazwyczaj 4 ćwiczenia na grupę mięśniową, to po wykonaniu 4 serii zróbmy w każdym ćwiczeniu jeszcze po 2 serie. » Zamiast robić 4 lub 5 serii na grupę mięśniową zróbmy ich 20, dzięki czemu do pracy zostanie zaangażowanych więcej włókien mięśniowych. » Poza tym zawsze można stymulować rozwój mięśni za pomocą takich metod, jak: metoda powtórzeń negatywnych, metoda superserii, metoda gigantserii itd.

Wszystko po to, aby zmusić organizm do reakcji. Jedyną reakcją, której byśmy sobie życzyli, jest oczywiście przyrost masy i siły mięśni.

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Dla nich

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Buty, które powinny się znaleźć w szafie każdego mężczyzny.

W ostatnich latach w Polsce widać znaczący wzrost liczby mężczyzn, którzy o siebie dbają. …