O Nas
Podstrona poświęcona informacją znalezionym w internecie lub gazetach. Tematyka to Nasza miejscowość i OSP.
Pierwszy fragment pochodzi ze strony www.sciagawa.pl < Powódź 1997 rok >
"Jedną z wielu klęsk żywiołowych jest powódź, którą coraz częściej możemy zaobserwować w Polsce. Największa jak do tej pory (odkąd pamiętam) była powódź w 1997r. podczas tej powodzi byłam w małej miejscowości o nazwie Szczawa- położona jest w górach, więc i powódź była dość duża. Na jej podstawie opisze działania obrony cywilnej jakiej byłam świadkiem. Wspomnę ,że sygnałem zapowiadającym klęskę żywiołową jest dźwięk ciągły trwający 3 minuty lub powtarzana trzykrotnie zapowiedź słowna informująca o zagrożeniu i sposobie postępowania mieszkańców.
Już od pierwszych momentów , gdy wody zaczęło gwałtownie przybywać ludzie mieszkający w Szczawie zebrali się i ustalili od czego zacząć ratowanie i zapobieganie przedostania się wody do domów. Po kilku minutach na brzegach rwącej rzeki było mnóstwo ludzi (w każdym wieku) , którzy usypywali wały przeciwpowodziowe z odpowiednio zagęszczonego materiału, także worków z piaskiem. Sąsiedzi pomagali sobie nawzajem opróżniać piwnice z narastającej wody. Do tego celu używano różnego rodzaju wiader, wanien, garnków i tego czym tylko dało się wybierać wodę. Jeżeli ktoś miał w domu pompę , na bieżąco wypompowywał wodę z domu. Dopóki most łączący „górną” Szczawę z „dolną” nie został wyrwany, odważniejsi chodzili jeszcze do sklepów po niezbędne środki potrzebne do życia. W miarę upływu czasu do pomocy przyjechało Wojsko Polskie, które bardzo sprawnie kierowało umacnianiem wałów i pomagało mieszkańcom usuwać wodę z domów. Na miejscu w akcji ratunkowej brała udział także straż pożarna , która wypompowywała wodę w szybkim tempie. W najbardziej zagrożonych terenach miasteczka przeprowadzono sprawną ewakuację do pobliskiego miasteczka, któremu zalanie nie groziło.
Po zakończeniu walki z żywiołem i gdy pogoda była sprzyjająca życie w Szczawie zaczęło tętnić od nowa z tym , że pracy było co niemiara. W ramach pomocy sąsiedzkiej ludzie pomagali sobie wzajemnie sprzątać i osuszać domy. Jednak nie wszyscy mieli co sprzątać. Wielu ludziom „porwało” domy i w jednej chwili zostali z niczym. Dla nich zostały zorganizowane domy zastępcze, a w miarę napływu pieniędzy z akcji „dla powodzian”, dostali niewielkie mieszkania z wyprawką. Oczywiście zaraz po opadnięciu wody zarówno wojsko jak i straż pożarna dalej pomagały ludziom osuszać domy czy pozbywać się wody. Zaraz po zakończeniu się powodzi zaczęto naprawiać uszkodzone części dróg ,by nadjeżdżająca pomoc mogła bezpiecznie dotrzeć na miejsce.
Myślę, że Obrona Cywilna dobrze poradziła sobie z tym ogromnym wyzwaniem. Są też na pewno tacy , którzy są z jej działania niezadowoleni. Jednak uważam , że działania podjęte w celu ratowania ludzkiego życia podczas powodzi, zostały sprawnie i skutecznie przeprowadzone. Choć nie udało się uratować wszystkiego, to dzięki funkcjonowaniu Obrony Cywilnej udało się dzięki trudom i staraniom wiele uchronić od niebezpieczeństwa."
O Rycerzach Świętego Floriana. < Wychowanie w Przedszkolu >